Styczeń 13, 2010
bo kobiecość
czymże jest kobiecość postanowiło się dowiedzieć moje serce. a że jest to serce kobiece więc zadanie okazało sie zdecydowanie bardziej skomplikowane. zastanowilam sie wiec przez ulamek chwili i postanowilam jej poszukac w rzeczywistosci. mianowicie na ulicach zamiast w mediach ( bo medialną kobiecość każdy z nas zna). dlaczego na ulicy? otóż dlatego, że tam powinna być ona mniej lub bardziej prawdziwa, naturalna, rzetelna.
usiadlam na ryneczku obok fontanny i zaczelam obserwacje. ta metoda badania rzeczywistosci zdaje sie byc najbardziej kompetentna mimo jej subiektywnego aspektu. i gdzie ta kobiecosc…
okazalo sie, ze nie znalazlam jej w mijajacych mnie kobietach. dlaczego? poniewaz moj umysł jak umysl zapewne każdego z nas przesiąknięty jest kobiecością medialną. należy wytłumaczyć to sformuowanie. kobiecosc medialna to ta ktorą każa nam wyznawac i akceptowac w telewizji, czasopismach itd ta kobiecosc niekoniecznie jest prawdziwa, bo widzimy ja w zawsze seksownych, zawsze zadbanych, zawsze pokornych, wyspanych, nieproblematycznych kobietach, ktore mają nakaz bycia jednoczesnie delikatnymi i drapieżnymi, otwartymi i tajemniczymi, zadbanymi i naturalnymi i wreszcie samodzielnymi a jednoczesnie potrzebujacymi meskiej pomocy. ale czy taka kobieta moze byc prawdziwa. otoz nie. tak mezczyzno ! odpowiedz brzmi NIE. dlaczego? bo to wyimaginowany obraz kobiety. takowa kobiecosc istnieje przez chwile ale nie na zawsze. a prawdziwa kobiecosc? otoz to…esencja. kobiecosc to feromeny, to chemia, to blysk w oku i umiejetnosci manipulacyjne jakimi obdarzone sa kobiety. to cechy o ktorych mezczyzni zapominaja poniewaz szukaja w nas kobiecosci prezentowanej w mediach. a prawda jest taka ze zenicie sie z prawdziwymi kobietami.
i to w nich macie szukac kobiecosci.
Listopad 5, 2009
tak rozmawiać całe życie…
I chcę rozmawiać tylko serca biciem,
I westchnieniami, i całowaniami;
I tak rozmawiać godziny, dni, lata,
Do końca świata i po końcu świata.
Październik 21, 2009
to wszystko…
bo wszystko czego pragnę to jedynie składniki na gorące aromatyczne ciasto…
kroplę miłości
garść szacunku
deczko namiętności
gram odpowiedzialności
szklanka aromatycznych słów
…to wszystko należy wymieszać i upiec byle jak najprędzej… a później będę się do końca moich oddechów rozkoszować smakiem tego strojnego placka…a jego zapach poczują w nozdrzach wszyscy dookoła… przystaną na sekundę i zadziwią się że jesteśmy tacy szczęśliwi…
Wrzesień 30, 2009
była sobie kraina…
Jest pewna kraina…pachnie w niej bzem i kawą cynamonową. Płynie tam pewna rzeka w której kroplami są kobiece łzy. Ale nie są tam one słone…smakują lukrowym wspomnieniem. Łąki rozchodzą się tam delikatnym aromatem miękkiej trawy pokrytej chłodną rosą. Ścieżki usnute są płatkami kwiatowym uginającymi się pod bosymi roztańczonymi stopami. Jest drewniany półokrągły mostek- zaczarowany, magiczny, czarodziejski, wyjątkowy. Należało na nim przysiąść i wydziergać w czarodziejskim płótnie marzenie błękitne. A ono nocą gwieździstą ma się przyśnić i spełnić jeżeli jest z głębi serca wydobyte. Kraina ta ma smak miłości, uniesień ordynarnych. Cudownie odnaleźć tę krainę wspaniałości. Mi się udało pewnego dnia oczarowanego Pana spojrzeniem. Trzy lata tańczyliśmy po tych ścieżkach malinowych…a później kraina zaczęła zanikać. Stawała się przeźroczysta, jakby mniej pachnąca i nie mieniła się kolorami pryzmatu. A Pan umierał…Z ostatnim oddechem Pańskim pękła niczym bańka mydlana. Przepraszam, że nie trzymałam wtedy Pana za rękę…
Przepraszam…że kraina nie istnieje
Wrzesień 24, 2009
zmarł Pan, Panie R.
niech zatańczą dziś w mych żyłach kieliszki naszych dawnych uniesień…
lecz ten taniec pełen goryczy, bo bez Pana bo Pan zmarł… zostawił mnie Pan Nibieskooki…a ja nie wiem … nie wiem jak się tańczy nocą w samotności…
Wrzesień 23, 2009
my lover…
Your fingertips across my skin
The palm trees swaying in the wind
Images
You sang me Spanish lullabies
The sweetest sadness in your eyes
Clever trick
Well, I never want to see you unhappy
I thought you’d want the same for me
[Chorus]
Goodbye, my almost lover
Goodbye, my hopeless dream
I’m trying not to think about you
Can’t you just let me be?
So long, my luckless romance
My back is turned on you
Should’ve known you’d bring me heartache
Almost lovers always do
We walked along a crowded street
You took my hand and danced with me
Images
And when you left, you kissed my lips
You told me you would never, ever forget
These images
Well, I’d never want to see you unhappy
I thought you’d want the same for me
Wrzesień 17, 2009
moja cisza…
Polubiłam ostatnio moją Ciszę…
Odnajduję jakiś nijaki bezmiar swoistego spełnienia w tych samotnych nutach ciszy.
Ubieram tę moją Ciszę w zapach kawy okruszonej cynamonem i przykrytej mleczną pienistą kołderką nadziei.
I tak sobie patrzę w ten nieciekawy widok za szklanym ekranem szyby okiennej. Brak mi wtenczas ambitnych przemyśleń oraz smutków dnia wczorajszego. Są tylko jutrzejsze marzenia, nocny sen o Panu, który zmarł dawno temu w innej przestrzeni, oraz mało fascynujące uczucie pustki…
Bo przecież błędy są takie puste i prymitywne…
Wrzesień 15, 2009
ja jestem…
Jestem dziś kroplą deszczu,
kwaśnego złowieszczego
Jestem dziś cieniem,
który przerażenie wzbudza o zmroku
Jestem dziś iskrą,
mogącą cały las zdławić
Jestem dziś tonem głosu,
wywołującym twe drżenie
Jestem dziś piórkiem,
które wywoła w tobie uśmiech
Jestem dziś dobrym słowem,
które cię okłamie
Jestem dziś drzazgą,
która w Tobie zaropieje
Jestem dziś winem,
które zgorzkniale ci w żyłach zatańczy
…Jestem dziś lecz nie zostanę
…Gdyż zjawą jestem twoją dziś
